;)

Tytuł: Moja wierna mowo

Autor: Miłosz Czesław
Tagi:
Epoka:

Moja wierna mowo, służyłem tobie. Co noc stawiałem przed tobą miseczki z kolorami, żebyś miała i brzozę i konika polnego i gila zachowanych w mojej pamięci. Trwało to dużo lat. Byłaś moją ojczyzną bo zabrakło innej. Myślałem że będziesz także pośredniczką pomiędzy mną i dobrymi ludźmi, choćby ich było dwudziestu, dziesięciu, albo nie urodzili się jeszcze. Teraz przyznaję się do zwątpienia. Są chwile kiedy wydaje się że zmarnowałem życie. Bo ty jesteś mową upodlonych, mową nierozumnych i nienawidzących siebie bardziej może niż innych narodów, mową konfidentów, mową pomieszanych, chorych na własną niewinność. Ale bez ciebie kim jestem. Tylko szklarzem gdzieś w odległym kraju, a success, bez lęku i poniżeń. No tak, kim jestem bez ciebie. Filozofem takim jak każdy. Rozumiem, to ma być moje wychowanie: gloria indywidualności odjęta, Grzesznikowi z moralitetu czerwony dywan podścieła Wielki Chwał, a w tym samym czasie latarnia magiczna rzuca na płótno obrazy ludzkiej i boskiej udręki. Moja wierna mowo, może to jednak ja muszę ciebie ratować. Więc będę dalej stawiać przed tobą miseczki z kolorami jasnymi i czystymi jeżeli to możliwe, bo w nieszczęściu potrzebny jakiś ład czy piękno.


Losowe utwory:


Przemija magia, chociaż wielkie moce jak były, są. W sierpn... Więcej

Popatrz już noc, na niebie księżyc ?wieci jak co noc. Na... Więcej

Zapachów lekkich pełne będą nasze łoża. Łoża jak grób głębo... Więcej

Czym jest miłość?
Pytaniem bez odpowiedzi
Dawaniem bez... Więcej

dorwały go fale
i chwila z daleka
poszedł szukać miłoś... Więcej

Kategorie:

Reklama